Mogę już płynąć…

…oczywiście teoretycznie. Jednak stan jachtu i posiadane zabawki na to już pozwalają 🙂

Ale po kolei. Ubiegły tydzień upłynął pracowicie na kończeniu mocowania łat drewnianych do wręg, budowaniu grodzi i ścianki oddzielającej kabinę rufową od pomieszczenia technicznego. Praca była przerywana kolejnymi wizytami kurierów, podrzucających nowe zabawki. A przyjechało sporo:

  • Kompletny silnik Volvo Penta D2-55 ze skrzynią biegów hydrauliczną, osprzętem, stacyjką, zegarem, interfejsem do podłączenia komputera.
  • Łańcuch kotwiczny AQUA7 – 100m (około 230kg)
  • Toalety elektryczne SaniMarin 35 – 2 sztuki
  • Odbijacze Polyform rozmiaru F6 – 8 sztuk
  • Odbijacze Polyform kula – 1 sztuka
  • Zbiornik paliwa 25L Vetus
  • System odprowadzania brudnej wody Vetus – 2 sztuki
  • Wentylator wyciągowy komory silnika Vetus
  • Żaluzja komory silnika Vetus
  • Wąż wentylacji Vetus
  • Anoda cynkowa typ 25 – 3 sztuki
  • Winda kotwiczna Quick Hector 1000W
  • Zamówione flansze do obrobienia okien – wycinane CNC ze sklejki.

Wszystko trzeba było przejrzeć, dotknąć, pocieszyć się, przymierzyć co można, a na koniec spakować do pudełek.

Odbijacze, po napompowaniu jednego, okazały się być zbyt duże, zajęły by cały forpik i całą bakistę – o ile by wlazły. Na szczęście mogłem wymienić. Kulka zostaje.

Chwyt powietrza do silnika też jest trochę za duży, ale winę zwalam na katalog Vetus’a, w którym jak byk stoi, że silnik potrzebuje 6,1m³ powietrza na 1kW (choć nie wiem czy na sekundę czy minutę czy na godzinę) zaleca się wiec w tymże katalogu dla silnika o mocy 60 hp użycie dwóch wlotów  typu 60 – o rozmiarach 570×146 mm Ponieważ nie mogę wstawić dwóch wlotów na dwóch burtach, wybrałem jeden większy wlot o wymiarach 710×176 czyli o 25% mniejszą powierzchnia niż zalecana. No ale mój silnik ma tylko 55 koni. Spodziewałem się, że wystarczy. Gdy wlot już przyszedł okazało się iż jego ulotka oznajmia, że jest to wlot odpowiedni dla silnika o mocy do 280 koni!!! Mając wszystko wcześniej pomierzone i przygotowane zainstalowałem go – cóż silnik Fayki będzie oddychał swobodnie.

Pokleiliśmy z Markiem flansze do okien, w sobotę jedną wstępnie dopasowałem. W sobotę także dociąłem listwy wręg, by sklejka układała się na nich zgodnie z krzywizną burt. Wcześniej Marek zrobił ściankę oddzielającą kabinę rufową od pomieszczenia technicznego, a ja zamontowałem filtry zapachów oraz rury doprowadzające wodę i paliwo oraz odpowietrzenia do wszystkich sześciu zbiorników.

Jutro czeka nas zamontowanie reszty flansz, peszeli od elektryki. W czwartek piankowanie, o ile pan z firmy piankującej nie wystawi mnie do wiatru.

Aha – na liczniku jest już: 536 854,64 PLN, ale pociesza mnie widoczny na horyzoncie koniec wydatków.

A wracając do tytułu… Gdybym:

  • w otwory w kadłubie wstawił przepusty burtowe – mam je wszystkie
  • dokręcił zawory – mam je też
  • zamontował silnik – mam go
  • zamontował skrzynię – mam ją
  • zamontował linię wału – mam komplet
  • zamontował śrubę – mam ją
  • zamontował dzienny zbiornik paliwa – mam go
  • zamontował i podłączył akumulator rozruchowy  – mam go
  • zamontował kolumnę steru – mam ją
  • połączył mój „semi kwadrant” z kolumną – mam wszystko
  • założył koło sterowe – mam je

to Fayka może już pływać. Wprawdzie tylko jako „motorówka”, ale już samodzielna …

Detale jak zawsze na fotkach:

fotki: http://www.ciunczyk.com/slawek/Fayka/ (strona czterdziesta pierwsza i dalej)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gotowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Mogę już płynąć…

  1. Pawel z Krakowa pisze:

    Przy tak wielkim kanale dolotowym powietrza do silnika zastanawia mnie w jaki sposob zabezpieczy Pan silnik przed zassaniem wody. W zasadzie jedna kropla i silnik jest do remontu a ta wielka dziura jest w stanie lyknac wiadro na sekunde…… Nie mam polskiej czcionki w komputerze wiec przepraszam za to. Pozdrawiam !!!

  2. Slawek pisze:

    Jest to zabezpieczone na dwa sposoby:

    – kratka maskujaca ma zestaw lamelek zasłaniajacych więc tylko bezpośrednie zalanie kokpitu dużą ilością wody, co najmniej do wysokości 30 centymetrów, może sprawić, że woda przeleje się przez tę kratkę.

    – koniec końców wyszło tak, że pobór powietrza dostarcza je do pomieszczenia technicznego na rufie, a komora silnika będzie połączona z tym pomieszczeniem otworem na wysokości jakichś 70-80 cm. Tak więc ewentualna woda która wleje się do pomieszczenia technicznego wędruje do zęzy, a z tamtąd za burtę 😉

    Do silnika może się dostać tylko w sytuacji gdy będzie jej w jachcie ponad 80 cm. Ja wówczas pewnie będę już w tratwie ratunkowej. Ale wolałbym tego nie doświadczyć…

    Pozdrawiam serdecznie
    Sławek

  3. Raru pisze:

    „…Ja wówczas pewnie będę już w tratwie ratunkowej…” Mi z kolei przypomniał się następujący „suchar”: W lecącym nad oceanem samolocie, przez głośniki, do pasażerów odzywa się pilot: Mam bardzo złą wiadomość! Samolot spada! Proszę spojrzeć w lewo – lewy silnik płonie. Proszę spojrzeć w prawo – prawy silnik płonie. Proszę spojrzec w dół – ocean a na tym oceanie mała tratwa ratunkowa! I właśnie z tej tratwy do Państwa mówię! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *